Dom Myśliwski w Trebaljewie – historia o Vasie Bulatoviciu i cieple domowej kuchni
W Trebaljewie koło Kolašina, gdzie ogień trzaska a zapach kačamaku wypełnia przestrzeń, Vaso Bulatović jest gospodarzem domu myśliwskiego słynącego z ciepła i domowej kuchni. To opowieść o życiu, pracy i gościnności, która urzeka każdego podróżnika.
Ogień trzaska, zapach domowego jedzenia rozchodzi się po całym pomieszczeniu, a głośny gwar wypełnia każdy kąt. Tak wygląda dzień w Domu Myśliwskim w Trebaljewie koło Kolašina, gdzie Vaso Bulatović, góral o wielkim sercu, wita swoich gości. To nie jest zwykła restauracja — to opowieść o życiu, pracy i ciepłu jednego człowieka.
Gospodarz o wielkim sercu
„Krwisty i ciężki pracownik" — tak mówi o sobie Vaso Bulatović, właściciel domu w Rovcach, podczas gdy inni pamiętają go jako dobrego myśliwego i znakomitego kucharza. Miłość do łowiectwa odziedziczył po ojcu, a dziś prowadzi we wsi dom myśliwski i restaurację, w której pomaga mu córka. W sezonie rzadko wyrusza w góry, bo jest całkowicie pochłonięty gośćmi i kuchnią.
Miejsce dla przyjaciół
Zmęczeni narciarze, głodni podróżnicy i miejscowi zebrani przy ognisku są zgodnym świadectwem, że lepszego jedzenia nie znajdziesz w całej okolicy. Talerze wylizane do ostatniej okruszyny to najlepsza reklama, mówi Vaso. „Gość to jedyna reklama, która ma wartość." Bez billboardów i ogłoszeń jego dom stał się kultowym miejscem, gdzie spotykają się ludzie, śpiewają i grają na gusłach.
Kaczamak według przepisu babci
Kaczamak, który rozsławił Vasa, nauczył się przyrządzać od babci Joki: „Dodajcie dużo sera i śmietany, a każdy wyjdzie dobry." Oprócz tego słynie z gulaszu, mięsa po wiejsku i wędzonego karku, który suszy się przez dwa dni nad ogniskiem. U niego nie ma ćevapów ani hamburgerów — tylko to, co domowe i świeże.
Tajniki wędzenia mięsa
Podczas gdy obchodzimy wędzarnię, Vaso opowiada: „Nie ma dobrego wędzenia mięsa bez suchego drewna bukowego bez kory." Jego metody, których nauczył się od Węgrów, sprawiają, że mięso pozostaje smaczne i zdrowe, bez nadmiaru dymu i sadzy. „Niewiedza dużo nas kosztuje" — mówi Vaso, krytykując to, jak dziś mięso jest często źle przygotowywane.
Gość bez domowego gościa nie jest gościem
Zaglądają tu cudzoziemcy, ale Vaso mówi, że najbardziej liczy się dla niego przyjazd mieszkańców Podgoricy, Wybrzeża i Nikšicia. „Nie ma gościa bez domowego gościa" — śmieje się. W restauracji nie ma podgrzewanego jedzenia ani wczorajszego chleba. Wszystko, co się przyrządza, jedzą zarówno goście, jak i domownicy. Na piętrze domu znajdują się nawet pokoje do bezpłatnego noclegu — tylko po to, żeby gość poczuł się jak u siebie w domu.